
20 czerwca przypada Światowy Dzień Uchodźcy (ang. World Refugee Day), święto ustanowione 4 grudnia 2000 r. przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jego celem jest upamiętnienie odwagi i siły osób z doświadczeniem migracji, w tym uchodźstwa.
Jak napisała Fundacja Ocalenie:
Dlaczego staramy się mówić o osobach z doświadczeniem migracji, w tym uchodźstwa, a nie o uchodźcach czy migrantach? W ten sposób podkreślamy, że migracja czy uchodźstwo są częścią doświadczenia, ale nie muszą stanowić o całości czyjejś tożsamości. Taki język pozwala nam zobaczyć człowieka, zanim dopasujemy do niego cały pakiet skojarzeń i uproszczeń myślowych, które mogą przychodzić nam do głowy, gdy usłyszymy słowo “uchodźca”. Użycie osobatywu (osoba + cecha, doświadczenie, przynależność) pozwala również uwzględnić w języku wszystkie osoby, bez względu na ich tożsamość płciową.
Nie będziemy jednak skupiać się na ludziach (o działaniach na ich rzecz, o tym jakiej doznają przemocy oraz jak można im pomóc dowiecie się od takich inicjatyw/organizacji/osób, jak No Borders Team, Sea Watch, Abolish Frontex, Grupa Granica, Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne, Czaban robi raban, Lekarze bez Granic czy wspomniana już Fundacja Ocalenie).
Człowiek stworzył największy kryzys uchodźczy w historii planety — tyle że jego ofiarami są także zwierzęta pozaludzkie, którym odebrano dom, bezpieczeństwo i możliwość życia zgodnego z ich naturą.
Posłuchajcie rozmowy sprzed dwóch lat, którą z Dariuszem Gzyrą przeprowadziła Beata Daab — puntem wyjścia był wpływ wojny, która toczy się w Ukrainie, na los zwierząt. Rozmawiano także o zmianach społecznych i politycznych, które są niezbędne, by chronić istoty pozaludzkie, a także o tym, jak może funkcjonować świat, w którym nie ma hierarchii między istnieniami.
Kryzys uchodźczy, którego ofiarami są zwierzęta pozaludzkie, właściwie nie funkcjonuje w mainstreamowym dyskursie. A przecież każdego dnia niezliczona ilość zwierząt traci swoje domy. Nie przez przypadek. Nie w wyniku naturalnych procesów. To człowiek systematycznie odbiera im przestrzeń do życia, zamieniając lasy, łąki, rzeki i oceany w przestrzeń podporządkowaną jego własnym interesom. Ogromna część wycinki lasów na świecie odbywa się po to, by tworzyć pastwiska albo pola uprawne przeznaczone na paszę dla tzw. zwierząt hodowlanych. Tam, gdzie jeszcze niedawno żyły całe społeczności dzikich zwierząt, pojawiają się fermy, autostrady, kopalnie, osiedla i przemysł. A wszystko to w czasie postępującej katastrofy klimatycznej.
Istnieją również zwierzęta, które próbują uciekać bezpośrednio przed systemem przemocy, który stworzyliśmy. Świnie wyskakujące z ciężarówek jadących do rzeźni. Krowa wyrywająca się podczas transportu. Kura wydostająca się z fermy przemysłowej. Media opisują to jako ciekawostkę. Ot, „zwierzę uciekło”. Rzadko pada pytanie: przed czym?
Odpowiedź powinna być oczywista dla każdej osoby, która nie siedziała w piwnicy przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Zwierzęta pozaludzkie uciekają przed tym samym, przed czym ucieka każda istota zdolna odczuwać strach i cierpienie — przed zagrożeniem, przed śmiercią.
Jeśli uchodźcą jest ktoś, kto został pozbawiony domu, bezpieczeństwa i zmuszony do desperackiej walki o przetrwanie, to jakim cudem odmawiamy tego statusu zwierzętom, skoro sami każdego dnia czynimy je ofiarami dokładnie takiego procesu?
Być może żyjemy w największym kryzysie uchodźczym w historii planety. Problem polega na tym, że większość jego ofiar nie mówi ludzkim językiem.
I właśnie dlatego tak łatwo nam ignorować ich cierpienie. Niestety.
Do poczytania:
- Piers Beirne – Animals and forced migration
- Alina Mitek-Dziemba – Cicha kompozycja świata. O miejscach błotnych, bagnach, mokradłach i torfowiskach jako refugiach antropocenu
- Piotr Skubała – Uchodźcy klimatyczni w świecie zwierząt
- Urszula Jabłońska – Ucieczka gatunków stowarzyszonych
- World Animal Protection – How habitat loss increases animal stress and suffering
