Nasze teksty w „Gazetce Krakowskiej Manify 2025”

W "Gazetce Krakowskiej Manify" opublikowano trzy teksty osób związanych z Fundacją "W Imię Zwierząt".

Tekst autorstwa Moniki Kohut:

Kilka dni po moim urodzeniu ukradziono mnie matce. Rozpaczliwie walczyła z oprawcami, ale nie udało się jej mnie ocalić. Więcej się nie zobaczyłyśmy.

Wywieźli mnie do miejsca, gdzie takich jak ja – porwanych – było dużo więcej. Słyszałam pełen tęsknoty, rozdzierający serca płacz wielu moich sióstr, który nie robił na naszych oprawcach najmniejszego wrażenia.

Moja egzystencja opierała się na minimalnym zaspokajaniu moich potrzeb fizycznych – miałam przeżyć, bo wykorzystanie mojego ciała było powodem, dla którego zostałam porwana i byłam utrzymywana przy życiu.

Od momentu, gdy uzyskałam dojrzałość fizyczną pozwalającą na okrutną eksploatację mojego ciała wykorzystywano mnie każdego dnia, bez chwili wytchnienia. Zapłodnili mnie, ciąża wcale nie spowodowała zmiany ich zachowania, służyłam tylko zaspokajaniu ich przyjemności.

Urodziłam syna, którego odebrano mi kilka dni po urodzeniu, nie pozwolono mi cieszyć się macierzyństwem. Szczęśliwe macierzyństwo, bliskość mojego dziecka i opieka nad nim – nie mogłam tego doświadczyć. Ból i tęsknota za synem z czasem przerodziła się w apatię, zdałam sobie sprawę, że inne uwięzione wraz ze mną siostry podzielają mój los – słyszałam ich pełne bólu wycie po stracie dzieci. Wykorzystywanie mojego umęczonego ciała wciąż trwa.

Kolejna ciąża w wyniku gwałtu i tym razem rodzę córkę. Tak samo jak poprzednio, kilka dni po porodzie przychodzą i kradną moje dziecko. Walczę o nią tak samo silnie i bezskutecznie, jak walczyła o mnie moja matka. Nie udaje się, moje siostry usiłują mnie pocieszać, doskonale rozumieją co się ze mną dzieje.

Ten scenariusz powtarza się kilkukrotnie, z każdym ukradzionym dzieckiem mam coraz mniej siły do walki, jestem coraz bardziej apatyczna, a moje ciało jest coraz słabsze.

Wczoraj zdecydowali, że nie jestem już dość silna, by nadal móc zaspokajać ich potrzeby. Moje ciało jest umęczone niewyobrażalną i nieustającą eksploatacją. Dziś mnie zabiją, bo moja dalsza egzystencja nie jest już dla nich opłacalna.

Co poczułaś czytając historię mojego życia? Współczucie? Żal? Wściekłość? Oby te uczucia zawładnęły Tobą na tyle silnie, byś pochyliła się nad losem moim i moich sióstr. Możesz jedną decyzją odmienić los wielu z nas, od tego momentu.

Twoja Siostra Krowa

Tekst autorstwa A.F.:

Kiedyś nie dostrzegałyśmy opresji wobec kobiet z “nizin społecznych”, kobiet niebiałych, kobiet nieheteronormatywnych, kobiet z którymi niewiele, poza płcią, nas łączyło. Z czasem krąg feministycznej troski – nie bez oporów, nie bez walki grup marginalizowanych – zaczął się poszerzać. Bo czyż troska o drugą istotę, empatia w stosunku to niewolonych, eksploatowanych, bitych, gwałconych, okaleczanych to coś co ma się w ograniczonej ilości? NIE.
 
Jednak troska, empatia, współczucie zaczynają się od uważności. Uważności na cudzą krzywdę. Współczesny feminizm coraz częściej kieruje swoje spojrzenie poza granice ludzkiej wspólnoty, dostrzegając w siostrzeństwie nie tylko solidarność między kobietami, lecz także głęboką wrażliwość na los samic wszelkich gatunków.
 
Siostrzeństwo międzygatunkowe to idea, która podkreśla wzajemne powiązania i wspólnotę doświadczeń istot zamieszkujących Ziemię, przekraczając antropocentryczne myślenie i hierarchie oparte na dominacji (takie, jak patriarchat, antropocentryzm, karnizm).
Siostrzeństwo międzygatunkowe objawia się w codziennych relacjach między nami – ludźmi a zwierzętami pozaludzkimi. Relacjach opartych na empatii, współczuciu, trosce. Zarówno kobiety, jak i samice pozaludzkie bywały/wciąż są traktowane jako własność, podporządkowywane interesom tych, którzy posiadają siłę, eksploatowane na dziesiątki różnych sposobów. Współczesna hodowla przemysłowa (podobnie, jak i każda inna) jest przykładem brutalnej dominacji, gdzie ciała samic wykorzystywane są dla produkcji mleka, jaj i mięsa w sposób analogiczny do historycznych form zniewolenia kobiet.
 
Jesteśmy uwikłane w zniewalanie, w wykorzystywanie innych czujących istot. Jednak za każdym razem możemy podjąć decyzję, gdzie stawiamy granice. Czy krzycząc oprawcom w twarz WARA OD MOJEGO CIAŁA, bierzesz pod uwagę, że sama robisz zamach na cudze ciała? Na ciała krów, kur czy świń. Czy jedna przemoc jest lepsza od innej? Czy nie lepiej stanąć w kontrze do przemocowych osób krzycząc im w twarz: WARA OD NASZYCH CIAŁ, ale też WARA OD CIAŁ SAMIC INNYCH GATUNKÓW?
 
Wiele razy my feministki-weganki słyszałyśmy, także od naszych sióstr feministek (-nieweganek), że “to nie czas na walkę o prawa zwierząt”, “są ważniejsze sprawy”, “tak było od zawsze, tak już jest świat poukładany”, “nie bądźmy zbyt radykalne”. Pierdolmy grzeczne proszenie o łaskawe pozwolenie różnych politykierów i libkowych działaczek o zgodę na walkę z wykluczeniem, z przemocą. Bądźmy radykalne. Myślmy szerzej. Walczmy! Nie tylko o siebie i swoje ciała, ale także o ciała tych, które głosu nie mają… a właściwie tych, których głos jest systemowo odbierany.

Tekst autorstwa H.M.:

Czy musisz…

Czy musisz być Polką, bym widziała w tobie siostrę?
Czy musisz być biała, by być moją siostrą?
Czy musisz być cishetero, bym widziała w tobie siostrę?
Czy musisz być Homo sapiens, by być moją siostrą?
Czy musisz…
Musisz być.
Samicą.

Nie pytam cię o pochodzenie, o wiarę, o poglądy.
Nie pytam o gatunek.
Wystarczy, że jesteś.
Wystarczy, że czujesz.

Siostrzeństwo ponad podziałami.
Siostrzeństwo pomimo różnic.