Milczenie też jest wyborem

Próba zachowania neutralności łatwo przekształca się w opowiedzenie się po jednej ze stron, nieprawdaż? Przez wielu zostanie bowiem odebrana jako milcząca zgoda na czyjeś niegodziwe poczynania – Sławek Gortych („Schronisko, które przestało istnieć”)

Praca na rzecz zwierząt bardzo szybko obnaża jedno: większość zmian nie dzieje się w strefie komfortu. Nie wtedy, kiedy wszyscy się zgadzają, klaszczą i przytakują. Tylko wtedy, kiedy trzeba wyjść przed szereg, narazić się, powiedzieć coś niewygodnego, zareagować mimo lęku, mimo zmęczenia, mimo poczucia bezsensu.

I nie chodzi o heroizm. Chodzi o elementarną odwagę cywilną.

Bo można oczywiście żyć inaczej. Bez większych rozkmin. Płynąć razem z nurtem. Nie wychylać się. Nie reagować na cierpienie. Nie zadawać pytań (o przemoc, o dyskryminację, o obojętność, o… tysiące różnych spraw, mniejszych i większych). Można przyjąć, że „tak już jest” i zająć się wyłącznie własnym spokojem.

Tylko że ten nurt jest ściekiem.

Ściekiem pełnym znormalizowanego okrucieństwa, wygodnej ignorancji i tchórzostwa przebranego za „rozsądek”. Toksycznym nie tylko dla zwierząt, ale też dla ludzi. Bo człowiek, który codziennie uczy się odwracać wzrok od cierpienia słabszych (nie zawsze widocznego na pierwszy rzut oka), degraduje również samego siebie.

I trzeba też powiedzieć coś bardzo niewygodnego: czasem silence is violence. Milczenie wobec krzywdy nie jest neutralne. Obojętność wobec przemocy nie jest „spokojem” ani „rozsądkiem”. Kiedy ktoś widzi przemoc i wybiera komfort własnego świętego spokoju zamiast reakcji, de facto pomaga utrzymać ten system w całości. Nie każda przemoc ma formę aktywnego działania. Czasem ma formę ciszy, unikania tematu i odwracania wzroku.

W pracy dla zwierząt trzeba walczyć z dystopią, bo tym w rzeczy samej jest otaczający nas system. To obrzydliwy, oblepiający karnistyczny Matrix, z tą różnicą, że nie możemy się od niego odłączyć. No chyba, że podejmiemy decyzję o emigracji wewnętrznej. Tylko, co ze zwierzętami?

Musimy walczyć z poczuciem, że system jest większy i silniejszy od nas. Że obojętność wygrywa. Że łatwiej jest wyśmiać empatię niż coś realnie zmienić. I właśnie wtedy wychodzi na jaw, kto naprawdę ma kręgosłup.

Nie każdy musi działać aktywistycznie. Nie każdy musi stać na barykadzie. Ale każdy codziennie podejmuje decyzję, czy będzie częścią problemu, czy choć odrobinę częścią zmiany.

Milczenie też jest wyborem.

SILENCE HIDES VIOLENCE.

aut. Jane Fox (licencja CC BY-ND 2.0)