Miasto Gdańsk zleca zabijanie dzików z powodu dużej ilość zgłoszeń od mieszkańców, mimo iż nikt tych zgłoszeń nie weryfikuje (bo nie ma jak). Ponadto chce redukować populację tych zwierząt, nie znając tak naprawdę jej liczebności.
10 czerwca Powiatowy Lekarz Weterynarii w Pruszczu Gdańskim Marta Niemczuk wydała Rozporządzenie nr 1/2025 w sprawie odłowu 100 dzików na terenie Miasta Gdańska. Niech was nie zmyli słowo „odłowu” – od lat odłów dzików w Polsce oznacza ich zabicie. I tak też napisano w Rozporządzeniu – najpierw zwierzęta mają być odłowione „w sposób nie powodujący zbędnego bólu i stresu”, a następnie przewiezione w celu uśmiercenia (zgodnie z ustawą Prawo łowieckie). Po ich zabiciu mają zostać pobrane próbki do badania w kierunku afrykańskiego pomoru świń (ASF).
Podobne Rozporządzenia pani Niemczuk wydawała także w ubiegłym roku: 9 maja (200 dzików), 17 maja (78 dzików), 3 czerwca (78 dzików), 7 sierpnia (35 dzików), 28 listopada (69 dzików), a także w roku 2023: 20 października (200 dzików) i 4 grudnia (38 dzików – tutaj nie tylko na terenie miasta Gdańsk, ale także na terenie powiatu gdańskiego). Według niektórych interpretacji tzw. odstrzał sanitarny nie jest uznawany za polowanie w rozumieniu prawa łowieckiego. Oznacza to, że w przypadku odstrzału sanitarnego nie obowiązują przepisy dotyczące okresów ochronnych, limitów odstrzału, które dotyczą polowań, czy strzelania w małej odległości od zabudowań. Jednakże w Prawie łowieckim (w art. 42aa) mowa jest o tym, że zabrania się „𝘀𝘁𝗿𝘇𝗲𝗹𝗮𝗻𝗶𝗮 do zwierzyny w odległości mniejszej niż 500 m od miejsca zebrań publicznych w czasie ich trwania lub w odległości mniejszej niż 150 m od zabudowań mieszkalnych”. Strzelania, a nie polowania.
Walka z ASF polegająca na zabijaniu dzików, a potem sprawdzaniu czy były nosicielami wirusa (niegroźnego dla człowieka), to efekt nacisku lobby hodowców oraz myśliwych. Jaka jest skuteczność takich działań? Niewielka.
Niezależnie od odstrzałów sanitarnych związanych z ASF, w Gdańsku podjęto kroki, by zredukować populację dzików (eufemistyczne określenie mordowania zwierząt) ze względów… bezpieczeństwa mieszkańców. Od 2023 r. Urząd Miejski w Gdańsku realizuje program redukcji populacji dzików na terenach miejskich (poza obwodami łowieckimi). Działania te zainicjowano w odpowiedzi na liczne skargi mieszkańców.
W czerwcu 2023 r. miasto ogłosiło przetarg na „świadczenie usługi całodobowego podejmowania interwencji w zakresie odstrzału redukcyjnego grubej zwierzyny łownej na terenie m. Gdańska”. Umowę podpisano w lipcu 2023 r. z firmą Revenea z Poznania, specjalizującą się w odławianiu i odstrzale dzikich zwierząt. Kontrakt zakładał zabicie do 300 dzików w ciągu 6 miesięcy, z opcją przedłużenia o kolejne pół roku i następne 300 zwierząt. W praktyce skala działań okazała się bardzo duża: w ciągu trzech miesięcy od lata 2023 r. odstrzelono 225 dzików. „W 2023 r. w ramach redukcji populacji na podstawie decyzji właściwych organów uśmiercono w wyniku działań miasta Gdańska 597 dzików. Z informacji uzyskanych od Powiatowego Lekarza Weterynarii na terenie obwodów łowieckich w części leżących w granicach administracyjnych miasta Gdańska zabito łącznie 311 dzików„. W roku 2024 r. (do dnia 10 listopada) w ramach redukcji populacji na podstawie decyzji właściwych organów uśmiercono w wyniku działań miasta Gdańska 523 dziki. Do 10.09.2024 r. na terenie części obwodów łowieckich leżących w granicach administracyjnych miasta Gdańska „pozyskano” 286 dzików.
W ubiegłym roku przetarg na zabijanie dzików ponownie wygrała firma Revenea. Jak można przeczytać w kopii umowy, która jest w naszym posiadaniu: „Wykonawca zobowiązuje się zapewnić realizację przedmiotu umowy przez osoby będące czynnymi członkami Polskiego Związku Łowieckiego oraz posiadające aktualne pozwolenie na broń do celów łowieckich„. Dość zabawnie brzmi następujący zapis: „Wszelkie czynności wobec zwierząt Wykonawca musi wykonywać z poszanowaniem ich praw (…)„.
I𝗹𝗲 𝘄𝗲𝗱ł𝘂𝗴 𝗨𝗿𝘇ę𝗱𝘂 𝗠𝗶𝗲𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝘄 𝗚𝗱𝗮ń𝘀𝗸𝘂 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗱𝘇𝗶𝗸𝗼́𝘄 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗿𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮𝘀𝘁𝗮?
Urząd zapytany o to przez nas w październiku 2024 r. odpowiedział: „Nie posiadamy możliwości oszacowania ilości populacji dzików na terenie całego miasta Gdańska. W bieżącym roku na części obszaru miasta Gdańska, stanowiącego ok. 13 procent powierzchni lądowej, dokonaliśmy nalotów z wykorzystaniem bezzałogowego statku powietrznego wyposażonego w kamerę termowizyjną, podczas których ujawniono 333 dziki na terenach otwartych, sąsiadujących z terenami gęsto zabudowanymi„.
Zapytaliśmy także o to 𝗶𝗹𝗲 𝗱𝗼𝗸ł𝗮𝗱𝗻𝗶𝗲 𝗯𝘆ł𝗼 𝘇𝗴ł𝗼𝘀𝘇𝗼𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗱𝗼 𝗨𝗿𝘇ę𝗱𝘂 𝗠𝗶𝗲𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝘄 𝗚𝗱𝗮ń𝘀𝗸𝘂 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗽𝗮𝗱𝗸𝗼́𝘄 𝗮𝘁𝗮𝗸𝗼́𝘄 𝗱𝘇𝗶𝗸𝗼́𝘄 𝗻𝗮 𝗽𝘀𝘆 𝗼𝗿𝗮𝘇 𝗹𝘂𝗱𝘇𝗶? 𝗖𝘇𝘆 𝗨𝗿𝘇ą𝗱 𝗠𝗶𝗲𝗷𝘀𝗸𝗶 𝘄 𝗚𝗱𝗮ń𝘀𝗸𝘂 𝗽𝗼𝘀𝗶𝗮𝗱𝗮 𝗶𝗻𝗳𝗼𝗿𝗺𝗮𝗰𝗷𝗲 𝗻𝗮 𝘁𝗲𝗻 𝘁𝗲𝗺𝗮𝘁 𝗼𝗱 𝗣𝗼𝗹𝗶𝗰𝗷𝗶 𝗹𝘂𝗯 𝗦𝘁𝗿𝗮ż𝘆 𝗠𝗶𝗲𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗷? 𝗭 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆𝗰𝗵 𝘁𝗲𝗿𝗲𝗻𝗼́𝘄 𝗺𝗶𝗮𝘀𝘁𝗮 𝗯𝘆ł𝗼 𝗻𝗮𝗷𝘄𝗶ę𝗰𝗲𝗷 𝘇𝗴ł𝗼𝘀𝘇𝗲ń? 𝗖𝘇𝘆 𝗶 𝗷𝗮𝗸 𝗷𝗲 𝘄𝗲𝗿𝘆𝗳𝗶𝗸𝗼𝘄𝗮𝗻𝗼?
Gdański magistrat odpowiedział: „Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego od początku 2023 roku zarejestrowało 136 zgłoszeń, w których wskazano na atak dzika na osoby lub zwierzęta towarzyszące. Nie posiadamy informacji od Policji lub Straży Miejskiej dotyczących statystyk związanych z atakami. Nie posiadamy również informacji ile osób zgłaszających kontaktowało się w sprawie ataków z innymi organami, w tym do gestora zwierzyny łownej, którym jest Skarb Państwa. Nie udało się także ustalić do ilu zdarzeń z udziałem dzików były dysponowane Zespoły Ratownictwa Medycznego lub ile osób zgłosiło się w celu uzyskania pomocy medycznej w wyniku takich ataków, z uwagi na to że takie informacje nie są odrębnie rejestrowane. Podobnie nie posiadamy informacji dotyczącej liczby zwierząt towarzyszących którym była udzielana pomoc weterynaryjna po ataku dzika. N̲i̲e̲ ̲p̲o̲s̲i̲a̲d̲a̲m̲y̲ ̲r̲ó̲w̲n̲i̲e̲ż̲ ̲n̲a̲r̲z̲ę̲d̲z̲i̲ ̲d̲o̲ ̲w̲e̲r̲y̲f̲i̲k̲a̲c̲j̲i̲ ̲t̲a̲k̲i̲c̲h̲ ̲z̲g̲ł̲o̲s̲z̲e̲ń̲ ̲z̲e̲ ̲s̲t̲r̲o̲n̲y̲ ̲m̲i̲e̲s̲z̲k̲a̲ń̲c̲ó̲w̲,̲ ̲o̲ ̲i̲l̲e̲ ̲t̲a̲k̲i̲e̲ ̲i̲n̲c̲y̲d̲e̲n̲t̲y̲ ̲n̲i̲e̲ ̲b̲ę̲d̲ą̲ ̲z̲g̲ł̲a̲s̲z̲a̲n̲e̲ ̲w̲ł̲a̲ś̲c̲i̲w̲y̲m̲ ̲o̲r̲g̲a̲n̲o̲m̲ ̲b̲e̲z̲p̲i̲e̲c̲z̲e̲ń̲s̲t̲w̲a̲ ̲p̲u̲b̲l̲i̲c̲z̲n̲e̲g̲o̲ ̲l̲u̲b̲ ̲n̲p̲.̲ ̲w̲ ̲c̲e̲l̲a̲c̲h̲ ̲u̲z̲y̲s̲k̲a̲n̲i̲a̲ ̲o̲d̲s̲z̲k̲o̲d̲o̲w̲a̲n̲i̲a̲ ̲o̲d̲ ̲w̲ł̲a̲ś̲c̲i̲w̲y̲c̲h̲ ̲o̲r̲g̲a̲n̲ó̲w̲„.
Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że jeśli komuś bardzo zależy na zabijaniu dzików (np. myśliwym) to może do woli zgłaszać Urzędowi sytuacje, w których dziki zagrażają ludziom lub wręcz ludzi atakują. I tak nikt tego nie zweryfikuje, bo nie ma jak.
Poniżej odpowiedź Gdańskiego Urzędu Miasta na nasz wniosek o udostępnienie informacji publicznej.
W ramach dostępu do informacji publicznej poprosiliśmy także o umowę pomiędzy Gdańskiem a firmą Revenea. Poniżej Kopia umowy nr BZ.272.35.2024 w postępowaniu nr BZP.271.35.2024.
Jak wygląda w praktyce wykonywanie zlecenia przez firmę Revenea? Opisywały to m.in. Instytut Spraw Obywatelskich, OKO.press, TVN24, Gazeta Wyborcza, Onet Wiadomości. Strzelanie w pobliżu ludzi (w tym dzieci), obok zabudowań, nieinformowanie mieszkańców o akcji zabijania dzików, a wszystko to tłumacząc się, że odstrzały redukcyjne to przecież nie polowanie.
W ubiegłym roku do Prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz wystosowano petycję, w której zażądano natychmiastowego zerwania umowy zawartej w dniu 29 lipca 2024 roku pomiędzy miastem Gdańsk a firmą REVENEA Sp. z o.o., która dotyczy realizacji usługi zabijania dzików na terenie miasta Gdańska. Jak napisano: „Działania ww. firmy są nie tylko niezgodne z prawem, ale także wysoce nieetyczne, co w ciągu ostatniego roku niejednokrotnie podkreślały media, osoby publiczne, organizacje pozarządowe oraz sami gdańszczanie. (…) Nie życzymy sobie, aby za nasze, publiczne pieniądze miasto finansowało działania bezprawne, które narażają gdańszczan na fizyczne niebezpieczeństwo oraz niebezpieczeństwo dla ich mienia, a także, w niektórych przypadkach, stanowią zamach na ich zdrowie psychiczne oraz wartości. Takie postępowanie zatrudnionej firmy w połączeniu z brakiem reakcji, a wręcz cichym przyzwoleniem władz miasta Gdańska, uważamy za skandaliczne. Dlatego nie życzymy sobie żadnych półśrodków w postaci pouczeń dla przedstawicieli firmy czy podjęcia działań dopiero po zakończeniu umowy. Wzywamy prezydent Gdańska do natychmiastowego i stanowczego podjęcia interwencji w tej sprawie poprzez rozwiązanie wszelkiej współpracy z ww. firmą„. Jak zareagował Urząd Miejski na tę petycję? Nijak.
Odbyły się także protesty przeciwko zabijaniu dzików, a kolejny odbędzie się już jutro o godzinie 13:30 pod gdańskim magistratem.
Jak piszą organizatorzy: „Dzik to ofiara urzędników, polityków i myśliwych .
Nie godzimy się na ich bezsensowne za*ijanie !!!!
Musimy nauczyć się WSPÓŁISTNIEĆ z dzikimi zwierzętami i być odpowiedzialnymi za swoje niewłaściwe zachowanie (brak zabezpieczenia odpadów , dokarmianie, puszczanie psów luzem, brak zabezpieczeń śmietników, źle zabezpieczone odpady, zbyt mała ilość pojemników na śmieci, otwarte wiaty śmietnikowe, rozrzucona żywotność przed śmietnikami).
Dzik jest OFIARĄ a my dłużej nie będziemy się przyglądać, podejmiemy zdecydowane kroki, protest jest jednym z nich. Żądamy natychmiastowego wstrzymania EKSTERMINACJI DZIKÓW„.
Skoro – jak w wywiadzie dla Wyborczej mówiła prof. UG Dorota Rancew-Sikora, autorka książki „Sens polowania” – „w Barcelonie w ciągu ostatnich dwóch lat udało się zredukować liczbę dzików aż o 70 proc. za pomocą metod innych niż zabijanie„, to dlaczego nie miałoby się udać w Gdańsku?

