Dzień Sprawiedliwości Społecznej. Czy dotyczy wszystkich?

Dzisiaj obchodzimy Dzień Sprawiedliwości Społecznej. Sprawiedliwość społeczna to tworzenie takiego świata, w którym nikt nie jest z góry skazany na wykluczenie, świata gdzie warunki ekonomiczne, polityczne i prawne pozwalają każdemu żyć godnie, rozwijać się i być traktowanym podmiotowo.

Warto jednak zauważyć, że pojęcie „sprawiedliwości społecznej” nie jest niezmienne. Zmieniało się wraz z rozwojem refleksji moralnej i politycznej. Był czas, gdy nie obejmowało kobiet – pozbawionych praw wyborczych, dostępu do edukacji czy własności. Był czas, gdy dzieci traktowano przede wszystkim jako własność rodziny lub tanią siłę roboczą. Historia pokazuje, że granice wspólnoty moralnej sukcesywnie się poszerzały. To, co kiedyś wydawało się „naturalnym porządkiem”, dziś uznajemy za oczywistą niesprawiedliwość.

A jednak wciąż istnieje grupa, która pozostaje poza głównym nurtem debaty o sprawiedliwości społecznej – najliczniejsza i najbardziej zróżnicowana ze wszystkich: zwierzęta pozaludzkie.

Jeśli sprawiedliwość społeczna polega na ograniczaniu arbitralnego wykluczenia, to na jakiej podstawie wykluczamy istoty zdolne do odczuwania?

Opór wobec tej propozycji jest silny. Dlaczego? Po pierwsze – przyzwyczajenie. Nasze systemy gospodarcze, prawne i kulturowe są głęboko zakorzenione w gatunkowizmie, zaczynając od rolnictwa i przemysłu, a kończąc na rozrywce. Uznanie zwierząt za podmioty moralne wymagałoby rewizji wielu praktyk i interesów ekonomicznych. Po drugie – antropocentryzm, czyli przekonanie o uprzywilejowanej pozycji człowieka jako „miary wszystkich rzeczy”. Często argumentuje się, że zwierzęta „nie zasługują”, ponieważ nie spełniają określonych kryteriów: nie są racjonalne w ludzkim sensie, nie uczestniczą w życiu politycznym, nie tworzą instytucji.

Jednak te same kryteria nie wykluczają z kręgu sprawiedliwości społecznej niemowląt czy osób z głęboką niepełnosprawnością intelektualną. O ich moralnym statusie decyduje zdolność do odczuwania oraz fakt, że mają własne interesy – przede wszystkim interes w unikaniu cierpienia. Jeśli konsekwentnie stosujemy zasadę równego uwzględniania interesów, trudno uzasadnić, dlaczego granica gatunku miałaby być moralnie decydująca.

Dlaczego więc uważamy się za lepszych? Być może dlatego, że dominacja jest wygodna. Łatwiej jest uznać własną wyższość niż zakwestionować struktury, z których czerpiemy korzyści. Historia uczy jednak, że rozszerzanie kręgu sprawiedliwości zawsze spotykało się z oporem – aż do momentu, gdy nowe standardy stawały się oczywistością.

Światowy Dzień Sprawiedliwości Społecznej to dobry moment, by zadać sobie pytanie: czy nasza definicja „wszystkich” rzeczywiście obejmuje wszystkich, których dotyczy nasze działanie? A jeśli nie – czy nie nadszedł czas, by poszerzyć ją po raz kolejny?

Dla nas odpowiedź jest oczywista. Czy jest oczywista także dla Ciebie?