Co zabijanie zwierząt robi z umysłem? – Kenny Torrella

 


W mającym się wkrótce ukazać filmie dokumentalnym o pracownikach rzeźni1, The Dying Trade, mężczyzna o imieniu Tom opisuje moment na swojej ścieżce zawodowej, który prześladuje go do dziś, wiele lat później. To dzień, w którym żywcem obdzierał ze skóry krowę rodzącą cielę.

Tom pracował w różnych rzeźniach w całej Europie od późnych lat 90. aż po drugą dekadę nowego stulecia. Jednym z jego zadań na liniach produkcyjnych było skórowanie zwierząt, które zostały uprzednio ogłuszone, powieszone na hakach i wykrwawione. Przynajmniej tak ma to wyglądać w teorii.

Rzeźnie operują jednak w pospiesznym, szybkim tempie. Ogłuszanie często okazuje się nieskuteczne i zdarza się, że zwierzęta są świadome, gdy podrzyna się im gardła. Jeśli do Toma docierała przytomna krowa – tak jak ta konkretna, której cielak zwisał częściowo z kanału rodnego – nie miał możliwości zatrzymania linii produkcyjnej, żeby ją dobić. Gdy więc przerażone zwierzę w połogu kopało i szamotało się, nie miał wyjścia i oskórował je żywcem. Cielak nie przeżył.

– Skórowanie zajmuje 25 sekund, ale zostaje z tobą do końca życia – powiedział w The Dying Trade.

Tom określa się mianem „gorliwego miłośnika zwierząt”.

– Patrzenie na zabijanie zwierząt jest niezwykle trudne – opowiada, dodaje jednak, że ta praca powoduje znieczulicę. – Stajesz się robotem. – W podobny sposób opisuje to wiele innych pracowników i pracownic rzeźni.

fot. Human Cruelties / We Animals

Żeby jakoś przetrwać, przez większość czasu gdy pracował w przemyśle mięsnym, Tom funkcjonował jako czynny alkoholik, zaczynając picie zaraz po wyjściu z pracy i kończąc tuż przed pójściem spać. W weekendy, żeby się odciąć, zażywał grzyby halucynogenne. W pracy przy linii produkcyjnej również przez większość czasu się wyłączał:

– Fantazjowałem, że jestem na wakacjach… Wyobrażałem sobie, że jestem w Hiszpanii, albo właściwie gdziekolwiek, byle nie myśleć, o tym co robiłem.

Dziś żyje jak pustelnik i wciąż niemal codziennie śni o rzeźniach. Ma też natrętne myśli o przemocy i robieniu ludziom krzywdy, jakich nie miewał przed podjęciem pracy w przemyśle mięsnym.

– Cierpię na PITS – mówi Tom. PITS (Perpetration-Induced Traumatic Stress2) to podtyp zespołu stresu pourazowego, w którym przyczyną traumy jest bycie nie ofiarą, a sprawcą przemocy, w tym przypadku wobec zwierząt.

Odsetek wypadków przy pracy skutkujących fizycznymi urazami jest w rzeźniach bardzo wysoki, co czyni ten zawód jednym z bardziej niebezpiecznych. Mało jednak wiadomo o jego psychicznych i emocjonalnych konsekwencjach. Pracownicy rzeźni nie są łatwo dostępną grupą badawczą dla naukowców w dziedzinie psychologii klinicznej – przeprowadzono dotychczas jedynie kilka niewielkich badań. Nie wiadomo więc dokładnie jaki odsetek osób pracujących w przemyśle mięsnym cierpi na zespół stresu pourazowego lub inne zaburzenia psychiczne.

Z pewnością jednak znaczna część tej populacji mierzy się z podobnymi problemami. Ankiety przeprowadzane wśród pracowników rzeźni wskazują na częste objawy lęku i depresji. Wielu z nich zdecydowało się opowiedzieć w mediach o swoich zmaganiach ze zdrowiem psychicznym. Problem może niestety nasilić się w nadchodzących latach, ze względu na wciąż nowo powstające rzeźnie, które mają zaspokoić popyt związany z rosnącą konsumpcją mięsa.

Dwa lata temu American Medical Association’s Journal of Ethics poświęcił nawet całe wydanie temu zagadnieniu3: jak przemysł mięsny wpływa na zdrowie publiczne, także swoich pracowników. Socjolożka i psycholożka, która ukuła termin PITS, Rachel MacNair, w jednym z artykułów bez ogródek opisuje żniwo, jakie zbiera praca w rzeźniach i współuczestnictwo społeczeństwa w całym procederze: „Masowy popyt na mięso prowadzi do trwającej nieustannie, obecnie i w przyszłości, ekspozycji na traumę i retraumatyzacji”.

Co wiemy o psychologicznych konsekwencjach pracy w rzeźni

Koncepcja zespołu stresu pourazowego powstała w wyniku badań prowadzonych nad weteranami wojennymi, które w Stanach Zjednoczonych znacząco przyspieszyły w okresie po wojnie w Wietnamie. PTSD (Post-Traumatic Stress Disorder) zostało oficjalnie sklasyfikowane jako jednostka chorobowa w 1980 roku przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Minęło jednak trochę czasu, zanim środowisko naukowe zaczęło zauważać, że nie tylko bycie ofiarą lub świadkiem przemocy może być wysoce traumatyzujące – ale również bycie jej sprawcą.

MacNair opowiadała mi, że w swoim badaniu z 1998 roku odnotowała, że wśród weteranów wojny w Wietnamie, którzy bezpośrednio zabijali ludzi, odsetek przypadków traumy był większy niż wśród tych, którzy tylko obserwowali zabijanie. W 2002 roku opublikowała na ten temat pierwszą książkę: Perpetration-Induced Traumatic Stress: The Psychological Consequences of Killing (Zespół stresu urazowego związany z byciem sprawcą przemocy: Psychologiczne konsekwencje zabijania). Zawarta w niej analiza dotyczy psychologicznych konsekwencji nie tylko wojny, ale również innych obszarów przemocy: pracy w policji, wykonywania kar śmierci, tortur, morderstw oraz pracy w rzeźni. Zapoczątkowało to w ujęciu psychologii proces rozszerzenia koncepcji traumatyzacji związanej z przemocą.

Praca w przemyśle mięsnym może wywierać silny wpływ również na pracowników, którzy nie uczestniczą bezpośrednio w zabijaniu zwierząt, ale odgrywają kluczową rolę w procesie produkcji mięsa. Taką osobą jest David Magna4, były rządowy inspektor rzeźni w Kanadzie.

fot. Voicot / We Animals

Magna przez sześć lat pracował w wielkim zakładzie przetwórstwa drobiu. Do jego obowiązków należało między innymi monitorowanie linii produkcyjnej, której prędkość łamania karków wynosiła 180 kurcząt na minutę. Stojąc za plecami pracowników wypatrywał symptomów chorób lub innych anomalii. Przeglądał również pojemniki z ptakami, gdy rozładowywano je przed uśmierceniem. Czasami setki z nich były już martwe wskutek zimna lub upału, na które były wystawiane podczas transportu z hodowli.

Po sześciu latach w kurzej rzeźni Magna nabawił się dolegliwości oddechowych i musiał pójść na urlop zdrowotny. Osoby pracujące przy drobiu często doświadczają problemów z drogami oddechowymi, wynikających z użycia toksycznych, bakteriobójczych chemikaliów.

Przez kolejną dekadę Magna pracował jako inspektor w innych zakładach, gdzie jego obowiązki w dużej mierze przeniosły się za biurko: analizował raporty związane z naruszeniami zasad dobrostanu zwierząt, łącznie z wyjątkowo niepokojącymi przypadkami. Jeden z nich dotyczył farmera, który po kilkanaście razy naznaczał swoje świnie rozgrzanym do czerwoności żelazem, zostawiając rany na całym ciele, ale został ukarany jedynie grzywną i pozwolono mu dalej hodować zwierzęta na mięso. Inny opisywał świnie, które zamarzły na śmierć, bo kierowca wiozącej je ciężarówki zasnął. Jeden z raportów dotyczył ciężarnej krowy, która ocieliła się w transporcie do rzeźni. Przyczepa upakowana była tak ciasno, że głowa cielaka została zmiażdżona przez inne krowy.

fot. Farm Transparency Project (licencja CC BY 4.0)

– Jestem już tylko skorupą człowieka, którym byłem, gdy po raz pierwszy przyszedłem do tej pracy – powiedział mi Magna.

Przez całą swoją karierę starał się jakoś poprawić warunki, z jakimi spotykał się w zakładach, ale sytuacja mu nie sprzyjała. Regulacje w branży są bardzo słabe, wykroczenia karane są nisko lub wcale, a wysoko postawione osoby często nie traktowały jego uwag poważnie.

Tak jak Tom, pracownik europejskich rzeźni, Magna również nadużywał alkoholu, żeby jakoś uporać się z emocjami. Zaczęły nawiedzać go koszmary, w których był kurczakiem w pojemniku, a następnie go zabijano. Jego matka, która przez krótki czas pracowała przy takiej linii produkcyjnej, miewała podobne sny. Widok talerza z mięsem czy ciężarówki, wciąż wywołuje u mężczyzny prześladujące go wspomnienia. Zmagał się z myślami samobójczymi, a kilka lat temu zdiagnozowano u niego zespół stresu pourazowego oraz chorobę afektywną dwubiegunową.

Nie jest łatwo dotrzeć do szerszych danych dotyczących doświadczeń osób pracujących w przemyśle mięsnym, istnieją jednak pewne analizy. Przegląd literatury przedmiotu5, przeprowadzony kilka lat temu na Uniwersytecie w Kent przez psycholożki Jessicę Slade i Emmę Alleyne, wskazał na większy odsetek depresji i zaburzeń lękowych oraz większe skłonności do fizycznej agresji w tej grupie zawodowej. Niewielkie badanie przeprowadzone wśród pracowników rzeźni w RPA6 wykazało, że wszyscy zmagali się z nawracającymi koszmarami, tak jak Tom i David, a niektórzy zwracali uwagę na częste przypadki alkoholizmu w swoim miejscu pracy.

Jak dotąd nie odbyło się jednak badanie o większej skali, które mogłoby przeanalizować częstość występowania zespołu stresu pourazowego wśród pracowników rzeźni, i jest ku temu istotna przyczyna: trudno byłoby je przeprowadzić bez współpracy ze strony firm zajmujących się produkcją mięsa. A zatrudnione tam osoby to często imigranci, zdarza się, że pracują na czarno i niechętnie opowiadają o swoich doświadczeniach, nawet anonimowo.

Ten system szkodzi wszystkim

Hodowle przemysłowe generują gigantyczne ilości zwierzęcych odpadów, zanieczyszczających powietrze i wodę. Niektórzy mieszkańcy sąsiadujących z nimi terenów określają swoje społeczności jako „złożone w ofierze” przemysłowi mięsnemu. Na obszarach o niskich dochodach, zamieszkałych w dużej mierze przez imigrantów, branża ta poświęca dla zysku całe populacje – ludzi o ograniczonych możliwościach zawodowych, którzy są zmuszeni zabijać zwierzęta na godziny i zmagać się ze wszystkimi tego fizycznymi i psychicznymi konsekwencjami, jakkolwiek traumatyzujące by nie były.

„To nienaturalne i nieludzkie, być zmuszonym zabijać całymi godzinami, codziennie”, napisała w artykule z 2022 roku Susana Chaves, była pracownica rzeźni z Meksyku. Jak zauważyła MacNair, nasze wysokie zapotrzebowanie na tanie mięso generuje traumę, która jest outsourcowana do tych „składanych w ofierze” społeczności.

A zabijanie nie jest jedynym źródłem traumy. Niektóre kobiety pracujące w rzeźniach doświadczają także fizycznych i seksualnych nadużyć ze strony swoich kolegów, pracownicy bywają też świadkami drastycznych wypadków. W The Dying Trade Tom wspomina jak jeden z mężczyzn, z którymi pracował, utknął w maszynie i został właściwie przekrojony na pół: „Wciąż słyszę jego krzyk”.

fot. Jo-Anne McArthur / We Animals
Na zdjęciu David Magna (po lewej) i Peter McQueen (po prawej) w czasie czuwania pod rzeźnią Fearmans Pork w Burlington (Kanada).

Magna, podobnie jak wiele innych osób, które odeszły z pracy w przemyśle mięsnym (łącznie z Chaves), został weganinem i aktywistą na rzecz praw zwierząt. Mówi, że aktywizm pozwolił mu na rozpoczęcie nowego życia.

– Miałem dużo szczęścia, bo udało mi się wydostać z tego systemu. Z jakiegoś powodu jestem tu gdzie jestem i wciąż myślę o ludziach, którym się tak nie poszczęściło.

Wspomina o swojej koleżance Marii, która musiała przejść operację cieśni kanału nadgarstka. Choroba ta, która dotyka wiele osób pracujących w rzeźniach, jest związana z silnym bólem nadgarstka, wynikającym z powtarzalnego ruchu przy szlachtowaniu zwierząt. Gdy Magna zapytał, dlaczego wciąż pracuje w zakładzie, Maria odparła, że nie zna przecież angielskiego i musi wytrwać, by utrzymać swoje dzieci – że jej własne życie nie ma znaczenia.

– Ten system szkodzi wszystkim – mówi Magna.


Powyższy artykuł autorstwa Kenny’ego Torrelli, zatytułowany This overlooked cause of PTSD is only going to get worse, pierwotnie ukazał się 4 czerwca 2025 roku na Vox.com. Jego polskie tłumaczenie możesz przeczytać dzięki Karolinie Mochniej.

Dziękujemy Vox.com za zgodę na polski przekład.


  1. Film 13 maja 2026 r. został udostępniony przez jego reżysera na YouTube. ↩︎
  2. Warto zajrzeć na stronę perpetrationtrauma.org dr Rachel M. MacNair, autorki książki Perpetration-Induced Traumatic Stress: The Psychological Consequences of Killing. ↩︎
  3. Tekst, zatytułowany How Should Clinicians Respond to Patients Experiencing Ongoing Present Traumatic Stress of Industrial Meat Production?, dostępny jest na stronie AMA Journal of Ethics. ↩︎
  4. Więcej na temat Davida przeczytasz na stronie Toronto Cow Save, tam też znajdziesz linki do jego social mediów. ↩︎
  5. Artykuł zatytułowany The Psychological Impact of Slaughterhouse Employment: A Systematic Literature Review dostępny jest m.in. w bazie PubMed. ↩︎
  6. Autor nie podaje szczegółów, jednak najprawdopodobniej mowa o pracy Nthabiseng Matshwane z University of Johannesburg opublikowanym pod tytułem Blood, Sweat and Tears: The Lived Experiences of Slaughterhouse Workers and the Meanings They Attach to Their Work. ↩︎