Amanda Musch – Najlepszy przyjaciel człowieka

Przyjęło się mówić, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Lecz czy naprawdę tak jest? Czy my w ogóle, tak naprawdę, rozumiemy to pojęcie? I dlaczego akurat pies? Dlaczego nie kot?

Ponieważ kot nie jest tak bezgranicznie uległy i całkowicie posłuszny. Ponieważ nie da się go wytresować i nie będzie wykonywał naszych komend na zawołanie (a jeżeli się to uda, mówimy, że jest jak pies). Dlatego kot nie został uznany za „najlepszego przyjaciela człowieka”. I bardzo dobrze! Bo dzięki temu nie jest traktowany jak synonim ostatniego śmiecia, którym można pomiatać do woli, tylko dlatego, że jest psem.

Czy to oznacza, że kot nie może być przyjacielem? Wręcz przeciwnie. Lecz w naszych umysłach zwierzę jest wtedy naszym przyjacielem, kiedy „się słucha.” No i wtedy jest „takie mądre”, bo jeżeli się nie słucha i po prostu jest sobą, to jest głupie, wiadomo.

Lecz kot jest nieokiełznany, on nie pójdzie za tobą wszędzie, gdzie będziesz chciał i wtedy, kiedy ty będziesz chciał: kot pójdzie za tobą wszędzie, jeżeli będzie tego chciał. Pies pójdzie za tobą wszędzie bezwarunkowo.

I ta cecha uczyniła go w naszych umysłach najlepszym przyjacielem. Jakież to okropne i jak wiele o nas mówi!

Przyjaźń jest czymś wyjątkowym: czasami trwalsza i głębsza od miłości i nierzadko jest jej podstawą. Prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać całe życie, lata rozłąki i kryzysy. Prawdziwy przyjaciel zawsze będzie miał dla ciebie czas, zawsze pośpieszy z pomocą, zawsze po prostu będzie w potrzebie.

Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto z własnego wyboru chce być w twoim życiu, bez względu na cechy charakteru, wady i niedociągnięcia. To ktoś, dzięki któremu rośniesz jako istota, stajesz się lepszym, a świat staje się lepszy dla ciebie samego. To ktoś, dzięki komu warto żyć i dla kogo warto żyć. Ktoś, kto bezgranicznie ci ufa i wierzy, że będziesz dla niego podporą zawsze, nie tylko wtedy, kiedy jest dobrze. Prawdziwy przyjaciel cię szanuje.

I już dlatego pies nie jest tak naprawdę najlepszym przyjacielem. To utarty frazes powtarzany do zdarcia tyle razy, że nie zastanawiamy się nad tym, co on w ogóle znaczy i czy coś znaczy – on nigdy nic nie znaczył.

Pies nie został naszym przyjacielem z wyboru – on został udomowiony, wytresowany, zmuszony do posłuszeństwa, a kiedy już się takim stał został ogłoszony „najlepszym przyjacielem”. Taka obłuda jest trudna do zniesienia.

Prawdziwego przyjaciela nie „trzyma się” w niewoli na łańcuchu – tak traktuje się niewolnika.

Prawdziwego przyjaciela nie karmi się resztkami ze stołu, lecz najlepszymi kąskami – to żywe stworzenie, nie śmietnik.

Prawdziwego przyjaciela nie „trzyma się” w zimnych i ciemnych komórkach, oborach, szopach, budach, piwnicach, beczkach po czymś, co „szkoda było wyrzucić” (szkoda, że nie jest szkoda tego psa w tym „trzymać”).

Prawdziwego przyjaciela nie porzuca się, gdy jest stary, chory, już nie taki ładny i kiedy jedzie się na wakacje – prawdziwego przyjaciela zabiera się ze sobą lub nie jedzie wcale, prawdziwego przyjaciela stawia się ponad urlop.

Prawdziwego przyjaciela się nie bije, nie kopie, nie karze głodówką, nie przywiązuje gdzieś na metrowym sznurku, nie wywozi donikąd, nie „usypia się” z okazji jakiegoś święta, bo „nie pasuje już do wystroju i rodzina przyjeżdża”, nie wywozi do schroniska, bo się znudził.

Prawdziwy przyjaciel nie okalecza, nie przycina uszu nożyczkami, nie ignoruje choroby „bo wilk w lesie też przecież daje sobie sam radę.”

(Tak przy okazji mała prośba: odwalmy się już w końcu od wilka i dajmy mu żyć! Tak nam się nudzi w życiu, że ciągle tylko wilk i wilk. Co za nuda!)

Prawdziwemu przyjacielowi to wszystko nawet nie przejdzie przez myśl, bo prawdziwa przyjaźń zobowiązuje.

Prawdziwemu przyjacielowi towarzyszy się do końca, nawet wtedy, kiedy jest trudno i właśnie wtedy najbardziej.

Prawdziwy przyjaciel kocha ponad siebie samego.

Tymczasem nasz przysłowiowy najlepszy przyjaciel stał się synonimem upodlenia – jak to jest możliwe?

„Skatuję/ubiję jak psa” – bo pies jest uległy i ufa, bo nas kocha i nawet w trakcie wyrządzania mu krzywdy będzie patrzył w oczy swojego kata z miłością. Bo śmierć psa jest nieważna, przecież to tylko pies.

„Nawet psu bym tego nie dał” – bo pies to śmietnik i zasługuje na jedzenie śmieci.

„Nawet pies jest lepiej traktowany” – bo złe traktowanie psa jest czymś ogólnie przyjętym i akceptowanym, bo on z jakiegoś powodu na to zasłużył.

„Pieskie życie” to synonim złego życia.

Czy tak traktuje się najlepszego przyjaciela? Gorzej od siebie?