Prezydent Karol Nawrocki podpisał dzisiaj nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, nazywaną ustawą łańcuchową. Nowe przepisy zakazują trzymania psów i kotów na uwięzi. Pies przebywający poza lokalem mieszkalnym powinien mieć możliwość swobodnego poruszania się po ogrodzonym terenie, a jeśli jest utrzymywany w kojcu – musi codziennie wychodzić poza niego. Kojec ma umożliwiać realizację naturalnych potrzeb, a zwierzęciu należy zapewnić odpowiednie schronienie. Przepisy wejdą w życie po upływie 12 miesięcy od ogłoszenia ustawy.
Dotychczas wolno było trzymać zwierzę domowe na uwięzi do 12 godzin na dobę. Przepis ten był jednak niemal niemożliwy do egzekwowania. Jednorazowa kontrola nie pozwalała ustalić, czy pies pozostawał na łańcuchu przez pięć, dwanaście czy dwadzieścia cztery godziny. Potrzebne byłyby wielogodzinne obserwacje, nagrania, zeznania świadków albo przyznanie się właściciela. W praktyce regulacja, która miała ograniczać czas uwięzi, często sankcjonowała spędzanie na łańcuchu niemal całego życia.
Skip to PDF contentNowelizacja usuwa limit 12 godzin i wprowadza generalny zakaz uwięzi. Nie wszystkie problemy z egzekwowaniem prawa jednak znikają. Część z nich zostaje jedynie przeniesiona z łańcucha na kojec.
„Codzienny ruch” – ale jak długi?
Największe wątpliwości budzi obowiązek zapewnienia psu „codziennego ruchu poza kojcem, adekwatnego do wieku psa, jego stanu zdrowia oraz potrzeb gatunkowych i behawioralnych”. Kierunek tej zmiany jest słuszny, ale w ustawie nie określono, jak długo pies powinien przebywać poza kojcem ani jaką formę ma przybrać ten ruch. Czy wystarczy wypuszczenie go na pięć minut? Czy konieczny jest spacer, możliwość eksplorowania otoczenia i kontakt z człowiekiem lub innymi psami? Jak podczas krótkiej kontroli udowodnić, że zwierzę przez cały dzień – albo od wielu tygodni – nie opuszcza kojca?
Właściciel może twierdzić, że pies został wypuszczony przed przyjazdem służb albo że ze względu na wiek czy stan zdrowia nie potrzebuje dłuższej aktywności. Udowodnienie czegoś przeciwnego może wymagać długotrwałych obserwacji, nagrań, zeznań sąsiadów, dokumentacji weterynaryjnej, a nawet opinii biegłego z zakresu zachowania zwierząt. To dokładnie ten problem, na który w grudniu ubiegłego roku zwracał uwagę Marsz Wyzwolenia Zwierząt: jedną trudną do wykazania okoliczność – przekroczenie 12 godzin na łańcuchu – można zastąpić inną, czyli brak „adekwatnego” codziennego ruchu.

Niejasne wyjątki od zakazu
Trudności mogą dotyczyć również wyjątków od zakazu uwięzi. Ustawa pozwala uwiązać psa lub kota między innymi na czas „krótkotrwały i incydentalny”, poza miejscem jego stałego bytowania, w sposób nienaruszający dobrostanu. Nie zdefiniowano jednak, co oznacza „krótkotrwale” ani jak często dana sytuacja może się powtarzać, aby nadal pozostawała „incydentalna”. Nie wskazano też mierzalnych kryteriów oceny dobrostanu. Jeżeli kontrola zastanie uwiązanego psa, właściciel może twierdzić, że sytuacja trwa dopiero kilka minut i zdarzyła się po raz pierwszy. Ponownie ciężar ustalenia rzeczywistego czasu i częstotliwości spadnie na osoby zgłaszające oraz odpowiednie służby.
Podobny problem może wywołać przepis pozwalający na uwiązanie zwierzęcia w celu zapobieżenia zagrożeniu albo wyrządzeniu szkody, gdy „zastosowanie innego środka nie jest w danych okolicznościach możliwe”. Trzeba będzie nie tylko ocenić, czy zagrożenie rzeczywiście istniało, lecz także udowodnić, że można było zastosować inne rozwiązanie. Są to okoliczności znacznie trudniejsze do zweryfikowania niż długość łańcucha, konstrukcja budy czy powierzchnia kojca.

Karol Nawrocki przekonuje, że jego wcześniejsze weto zmusiło parlament do przygotowania lepszego prawa. Przypomnijmy jednak, że ustawa uchwalona 7 listopada 2025 roku i zawetowana 2 grudnia również zakazywała trzymania psów na uwięzi oraz nakazywała zapewnienie im ruchu poza kojcem. Największy spór dotyczył zapisanych bezpośrednio w ustawie minimalnych powierzchni kojców: 10, 15 albo 20 m², zależnie od masy psa.
Podpisana ustawa nie rezygnuje z minimalnych norm powierzchni. Ich ustalenie przenosi do przyszłego rozporządzenia ministra rolnictwa. Dopiero jego treść pokaże, czy standardy rzeczywiście będą chroniły psy, czy też pozwolą na trzymanie ich przez całe życie na niewielkiej przestrzeni. Spełnienie technicznej normy powierzchni kojca nie oznacza przecież zaspokojenia potrzeb społecznych, poznawczych i emocjonalnych psa.

Nowy zakaz nie obejmie wszystkich zwierząt domowych
Nowelizacja obejmuje zakazem także koty, czego nie przewidywała zawetowana ustawa. Jednocześnie zastępuje dotychczasowy przepis dotyczący wszystkich zwierząt domowych regulacją odnoszącą się wyłącznie do psów i kotów. Inne zwierzęta domowe tracą więc szczególną ochronę określającą maksymalny czas i minimalną długość uwięzi, chociaż nadal obowiązują wobec nich ogólne przepisy zakazujące znęcania się. Ustawa przewiduje również wyjątki dla psów wykorzystywanych do celów specjalnych, a część regulacji dotyczących kojców i bud nie obejmie schronisk, większych hodowli oraz niektórych psów pasterskich.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt już podczas wcześniejszego sporu zwracał uwagę, że psy stały się zakładnikami politycznej polaryzacji. Oba projekty, przedstawiane jako skrajnie odmienne, były do siebie znacznie bardziej podobne, niż wynikało z medialnego przekazu. Żaden nie rozwiązywał też podstawowego problemu: możliwości spędzenia całego życia nie na łańcuchu, lecz w kojcu.
Podpisanie ustawy jest ważnym krokiem, ale nie końcem walki o godne życie zwierząt. O jej rzeczywistym znaczeniu zdecydują treść rozporządzenia, jakość kontroli, praktyka sądów oraz gotowość służb do prowadzenia postępowań wymagających czegoś więcej niż jednorazowe spojrzenie na warunki utrzymywania psa. Prawdziwym zwycięstwem będzie dopiero sytuacja, w której zwierzęta rzeczywiście znikną z łańcuchów – i nie zostaną po prostu przeniesione do zgodnych z przepisami, lecz równie dożywotnich więzień.
Jak to napisała w ubiegłym roku adwokatka Karolina Kuszlewicz: „miejscem psa w XXI w. w cywilizowanym kraju nie jest łańcuch ani dożywotni kojec”.

