Dom Dobry? Zwierzęta jako ofiary przemocy domowej

Na początku listopada kinową premierę miał film „Dom dobry” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, studium przemocy domowej w jej różnorodnych formach – od działań, które przez wiele rozsądnie myślących osób nie są uważane za przemoc, po przemoc ekonomiczną i fizyczną, w tym seksualną. W filmie pokazano także, że przemoc domowa nie dotyczy wyłącznie ludzi, dotyka wszystkich istot zamieszkujących wspólną przestrzeń, także tych pozaludzkich. Tak, zwierzęta także są ofiarami przemocy domowej – są milczącymi świadkami i współuczestnikami cierpienia.

Niestety, temat ten pozostaje niemal nieobecny w mainstreamowych mediach i debacie publicznej. Tymczasem badania potwierdzają ścisły związek między przemocą doświadczaną przez kobiety i dzieci a przemocą wobec tzw. zwierząt domowych. Przemoc wobec zwierzęcego członka rodziny często bywa narzędziem psychicznego terroru wobec człowieka – oprawca, uderzając w bezbronne zwierzę, zadaje cierpienie także swojej partnerce czy dziecku. Smarzowski włącza ten motyw do filmu, by unaocznić widzom, że w domowym piekle ofiarą może paść każdy słabszy członek rodziny – również ukochany pies czy kot.

Skala przemocy domowej

Przemoc domowa jest w Polsce zjawiskiem powszechnym, choć wciąż niedostatecznie ujawnianym. Z policyjnych statystyk cytowanych przez infor.pl wynika, że w 2022 roku funkcjonariusze wszczęli ponad 61 tysięcy procedur „Niebieskiej Karty” – formalnych interwencji w sprawie przemocy domowej. W ich ramach jako potencjalne ofiary przemocy wskazano ponad 71 tysięcy osób, z czego aż ponad 51 tysięcy stanowiły kobiety, blisko 11 tysięcy – osoby małoletnie, a ok. 8,7 tys. – mężczyźni. Statystyki te potwierdzają smutną prawidłowość: to kobiety i dzieci najczęściej padają ofiarą domowych oprawców. Szacuje się, że każdego roku przemocy w rodzinie doświadcza co najmniej milion Polek, a ok. 150 kobiet rocznie ginie z rąk męża lub partnera. Są to dane zatrważające – a przecież kryją się za nimi niewypowiedziane ludzkie dramaty.

Na marginesie tych liczb kryje się jednak jeszcze inna grupa poszkodowanych, niemal zupełnie pomijana w statystykach – tzw. zwierzęta domowe. Policja, zakładając „Niebieską Kartę”, skupia się na ochronie ludzi. Tymczasem ofiarami przemocy domowej bywają również psy, koty i inne zwierzęta, które żyją z nami pod jednym dachem. Jak podkreślają eksperci, ofiary przemocy to nie tylko ludzie – przemoc w rodzinie dotyka także zwierząt, choć ich cierpienie rzadko wychodzi na jaw. W rodzinach z przemocą domową, jeśli są zwierzęta, bardzo często i one padają ofiarą agresji oprawcy. Mimo to, cierpienie zwierząt pozostaje zwykle niewidzialne – zarówno społeczeństwo, jak i prawo nie poświęcają mu należytej uwagi.

Gdy krzywdzenie zwierząt idzie w parze z przemocą wobec bliskich

fot. Katja Schulz / flickr.com (licencja CC BY 2.0.)

Przemoc wobec zwierząt towarzyszących bardzo często współwystępuje z przemocą wobec partnerki lub dzieci. Zjawisko to zostało dobrze udokumentowane w licznych badaniach na świecie. Organizacje zajmujące się przeciwdziałaniem przemocy od lat mówią o powiązaniu między okrucieństwem wobec zwierząt a przemocą domową. Nie jest to przypadkowa zbieżność, lecz wczesny sygnał ostrzegawczy: brutalne traktowanie zwierząt jest silnym indykatorem, że również ludzcy domownicy mogą znajdować się w niebezpieczeństwie.

Statystyki są wstrząsające. Badania w USA wykazały, że od 70% do nawet 89% ofiar przemocy domowej „posiadających” zwierzęta zgłasza, iż sprawcy grozili ich zwierzęcym podopiecznym, ranili je lub zabili. W innym badaniu 71% ankietowanych kobiet w schroniskach dla ofiar przemocy przyznało, że ich oprawca skrzywdził bądź uśmiercił zwierzę domowe. Co więcej, u tych ofiar, których partner znęcał się nad ich zwierzęciem, odnotowano istotnie częstsze i cięższe formy przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej. Jeden z cytowanych raportów wskazuje, że sprawcy przemocy wobec zwierząt mają 5-krotnie wyższe prawdopodobieństwo wyrządzenia krzywdy ludziom. Innymi słowy, jeśli w domu dochodzi do znęcania nad psem czy kotem, najprawdopodobniej rozgrywa się tam cały dramat przemocy – eskalujący i zagrażający wszystkim słabszym domownikom.

Dlaczego sprawcy przemocy domowej krzywdzą zwierzęta?

fot. Anete Lusina / pexels.com

Przemocowcy doskonale zdają sobie sprawę, jak silne więzi emocjonalne łączą ich ofiary z pozostającymi pod ich opieką zwierzętami. Wykorzystują więc te więzi, by zwiększyć kontrolę i zastraszenie. W połowie przypadków przemocy domowej, w których główną ofiarą jest człowiek, sprawcy krzywdzą również zwierzęta – nie dla samej okrutnej satysfakcji, ale po to, by zadać ból psychiczny ludzkiej ofierze. Jest to celowy element strategii przemocy. Jak w artykule „Battered Women and Their Animal Companions: Symbolic Interaction Between Human and Nonhuman Animals” zauważa socjolog Clifton P. Flynn, dręczenie zwierzęcia to często sposób psychicznego znęcania się nad kobietą lub dzieckiem – oprawca może nawet nie odczuwać nienawiści do zwierzęcia, traktuje je wyłącznie jako narzędzie do sprawienia bólu swojej partnerce czy rodzinie.

Czy istnieje lepszy sposób na emocjonalne znęcanie się nad partnerką niż fizyczne znęcanie się nad istotą, która jest jej bliska – w tym przypadku nad zwierzęciem towarzyszącym?

Z punktu widzenia ofiary, groźba skierowana wobec ukochanego zwierzęcia bywa skuteczniejsza niż groźba wobec niej samej. Kobieta żyjąca w toksycznym związku często jest gotowa znieść wiele dla dobra swojego psa czy kota. Oprawca o tym wie – i uderza w najsłabszy punkt. Przemoc wobec zwierzęcia ma zastraszyć kobietę i/lub dzieci, pokazać sprawczą siłę i dominację sprawcy, wymusić uległość ofiary. Często służy też izolowaniu ofiary: zabijając lub krzywdząc zwierzę albo grożąc tym, sprawca odbiera kobiecie poczucie wsparcia emocjonalnego, jakie daje relacja z ukochanym zwierzęciem. Ofiara ma się poczuć całkiem samotna, przekonana, że nikt – nawet wierny pies – nie „ocali” jej ani nie da jej siły do sprzeciwu.

Historie z interwencji kryzysowych pokazują drastyczne przykłady takich działań. Zdarza się, że sprawca okazuje okrucieństwo demonstracyjnie – np. na oczach partnerki zabija zwierzę. Bywa, że zmusza ofiarę, by brała udział w maltretowaniu własnego zwierzęcia – takie perwersyjne okrucieństwo ma całkowicie złamać psychikę kobiety. Każdy taki akt to komunikat: „Jesteś na mojej łasce. Nie masz kontroli nad niczym, nawet nad tym, czy twoje ukochane stworzenie przeżyje kolejny dzień”.

W efekcie wiele kobiet tkwiących w przemocowych relacjach boi się szukać pomocy lub odejść, martwiąc się o los zwierzęcia. Oprawca często grozi: „Jeśli mnie zostawisz albo powiesz komukolwiek, zrobię krzywdę twojemu psu/kotu” (lub jakiejkolwiek innej bliskiej zwierzęcej osobie). Dla osoby dręczonej jest to straszliwy dylemat. Badania amerykańskie podają, że niemal połowa ofiar odwleka decyzję o ucieczce od sprawcy właśnie z obawy o pozostawione zwierzę. Część ofiar w desperacji wybiera bezdomność z własnym zwierzęcym członkiem rodziny, nocując w samochodzie, byle tylko nie narażać go na zemstę sprawcy. To pokazuje, jak silna jest więź ze zwierzęciem – i jak perfidnie bywa ona używana przeciw ofierze przez domowego kata.

Zwierzęta jako ofiary z perspektywy praw zwierząt

fot. Nicholas Erwin „Looking Out” / flickr.com (licencja CC BY-NC-ND 2.0)

W tradycyjnym ujęciu prawnym i społecznym tzw. zwierzęta domowe traktowane są raczej jako własność opiekuna niż osobne ofiary przemocy. Polskie prawo rozdziela kwestię znęcania się nad zwierzętami od przemocy domowej – czyny okrucieństwa wobec zwierząt ścigane są na podstawie ustawy o ochronie zwierząt, a nie przepisów o przemocy w rodzinie. W efekcie, jak zauważają prawnicy i prawniczki, prawo karne nie postrzega przestępstw przeciwko zwierzętom jako przestępstw z użyciem przemocy, przez co zwierzęta stają się „cichymi” ofiarami przemocy domowej, jak można przeczytać w artykule „Zwierzęta jako ofiary przemocy domowej” Joanny Helios i Wioletty Jedleckiej . Gdy w statystykach mowa o ofiarach – mamy na myśli wyłącznie ludzi. Zwierzęta, choć cierpią fizycznie i psychicznie, nie są uwzględniane jako poszkodowane w ramach procedur prawnych.

Coraz więcej mówi się o konieczności zmian systemowych w tym zakresie. Organizacje pomagające ofiarom przemocy zaczynają zauważać problem. Przykładowo, przed kilku laty Fundacja Centrum Praw Kobiet zorganizowała prelekcje pt. „Zwierzę jako ofiara przemocy domowej„. W opisie wydarzenia można było przeczytać:

Zapraszamy na spotkanie o zwierzętach, pomijanych ofiarach przemocy domowej. Psy, koty, chomiki i inne pupile bywają bezpośrednimi i pośrednimi ofiarami przemocy, która dzieje się w domu. Porozmawiamy o tym, że przemoc wobec zwierząt jest uważana za przemoc psychiczną wobec ich opiekunów, a zwierzęta są cichymi świadkami i cierpią, gdy widzą, że ich opiekunka doświadcza przemocy. O tym, jak stają się wsparciem emocjonalnym i jaki to ma na nie wpływ. Jak traktuje to ustawa o ochronie zwierząt.

Tego rodzaju inicjatywy łączą prawną ochronę zwierząt (aczkolwiek raczej nie koncepcję praw zwierząt) z walką o prawa krzywdzonych kobiet – pokazując, że te dwie sprawy są nierozerwalnie związane.

Kwestia ochrony zwierząt towarzyszących pojawiła się również w debacie na poziomie Unii Europejskiej, zwłaszcza podczas prac nad dyrektywą w sprawie zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z 2024 roku (Directive (EU) 2024/1385). Choć ostateczna treść dyrektywy nie zawiera osobnych przepisów odnoszących się wprost do tzw. zwierząt domowych, temat został wyraźnie podniesiony przez organizacje społeczne, ekspertki i europosłanki — w tym Sylwię Spurek — które postulowały uwzględnienie zwierząt domowych oraz ich opiekunek i opiekunów w systemach przeciwdziałania przemocy domowej.

W analizach Eurogroup for Animals podkreślono, że państwa członkowskie UE powinny rozszerzyć krajowe programy przeciwdziałania przemocy domowej o element ochrony zwierząt towarzyszących, uznając je za współofiary oraz integralną część sytuacji kryzysowych. Organizacja ta apeluje, by kraje UE zapewniały zintegrowane formy wsparcia dla osób uciekających przed przemocą – tak, aby mogły one szukać pomocy razem ze swoimi zwierzętami, a zwierzęta nie były pozostawiane na łasce sprawców.

Gdy pomoc nie obejmuje wszystkich domowników

fot. Sumeet Ahire / pexels.com

Jednym z praktycznych problemów, z jakimi mierzą się ofiary przemocy pragnące chronić swoje zwierzę, jest brak możliwości zabrania go schroniska lub ośrodka dla ofiar przemocy. W Polsce – podobnie jak dotąd w wielu krajach – standardowe procedury wsparcia nie przewidują, że do domu samotnej matki czy hostelu interwencyjnego trafić może także pies czy kot poszkodowanej osoby. Kobieta uciekająca przed agresywnym partnerem staje przed tragicznym wyborem: ocalić siebie czy zostawić ukochane zwierzę na pastwę oprawcy? Wiele z nich, jak wspomniano, w obawie o los zwierzęcia wybiera pozostanie w niebezpiecznej relacji albo tułaczkę poza systemem schronisk.

Na świecie podejmowane są już działania, by znieść tę barierę. W Stanach Zjednoczonych działa kampania Purple Leash Project i inicjatywy w stylu “25 by 2025”, których celem było zapewnienie, że przynajmniej 25% schronisk dla ofiar przemocy będzie przyjaznych zwierzętom do 2025 roku. Obecnie w USA tylko ok. 19% schronisk ma warunki, by przyjąć pod dach także zwierzęta, lecz odsetek ten stopniowo rośnie. Wprowadzono nawet federalną ustawę PAWS Act, która zapewnia fundusze na programy ochrony zwierząt należących do ofiar przemocy. Dzięki temu powstają bezpieczne przystanie dla zwierząt, np. sieć rodzin zastępczych dla zwierząt na czas kryzysu. Takie rozwiązania są bezcenne, ponieważ zapewnienie bezpiecznych warunków zwierzęciu zwiększa odsetek kobiet gotowych uciec od oprawcy. Co więcej, możliwość przebywania z pozaludzką bliską osobą w azylu pomaga ofiarom w dochodzeniu do siebie – więź ze zwierzęciem bywa źródłem ogromnego wsparcia psychicznego i poczucia bezpieczeństwa w procesie zdrowienia.

Inspirującym przykładem działań systemowych jest hiszpański program VioPet, uruchomiony przez rząd Hiszpanii w ramach Planu Kryzysowego Przeciwko Przemocy ze Względu na Płeć, o którym swego czasu pisała Joanna Wiśniewska. Inicjatywę przygotowała Generalna Dyrekcja ds. Praw Zwierząt we współpracy z Obserwatorium Przemocy Wobec Zwierząt, tworząc ogólnokrajową sieć domów tymczasowych i stałych dla zwierząt należących do kobiet uciekających przed przemocą. Gdy kobieta zgłasza przemoc domową i informuje, że nie ma bezpiecznego miejsca dla swojego psa czy kota, uruchamiany jest specjalny protokół — zwierzę trafia do zweryfikowanego wolontariusza lub wskazanego miejsca noclegowego, tak aby opiekunka mogła natychmiast opuścić dom agresora. Tylko w pierwszym roku działania programu udało się zapewnić opiekę 157 zwierzętom, a ponad 800 osób zgłosiło chęć przyjęcia ich pod swój dach. Rozwiązanie to pokazuje, że skuteczna pomoc ofiarom przemocy wymaga realnego uwzględnienia wszystkich domowników, także tych pozaludzkich.

W Polsce niestety idea schronisk dla ofiar przemocy przyjaznych zwierzętom dopiero raczkuje.

Empatia ponadgatunkowa

Historie przemocy domowej zazwyczaj koncentrują się na ludzkich ofiarach – słusznie, bo ich dobrostan psychofizyczny i życie są ważne. Jednak nie zapominajmy o czujących istotach, które często milcząco towarzyszą nam w cierpieniu. Zwierzęta w przemocowych rodzinach nie są jedynie rekwizytem czy własnością – one również czują ból, strach i stratę. Ich krzywda nie powinna być dłużej niewidoczna.

Musimy zacząć uwzględniać los tzw. zwierząt towarzyszących w dyskusji o przemocy domowej. Każdy pies pobity „za karę”, każdy kot kopnięty w złości przez domowego tyrana, to ofiara, która tak samo zasługuje na ratunek. Co więcej, reagując na przemoc wobec zwierząt, możemy często wcześniej wykryć i przerwać spiralę przemocy wobec ludzi.

Musimy zwiększyć świadomość społeczną na temat tego zjawiska. Przemoc domowa ma również wymiar międzygatunkowy. Każdy i każda z nas, słysząc zza ściany skowyt dręczonego zwierzęcia czy widząc zaniedbanego, pobitego psa u sąsiadów, powinien potraktować to jako sygnał alarmowy. Zgłoszenie takiej sytuacji (na policję, do organizacji prozwierzęcej czy na „Niebieską Linię”) może uratować nie tylko zwierzę, ale i człowieka przed dalszą przemocą.

Warto podkreślić, że współczucie nie zna gatunku. Jeśli naprawdę potępiamy przemoc, nie usprawiedliwiajmy jej w żadnej postaci – ani wobec kobiety, ani wobec kota, psa czy innej istoty pozaludzkiej. Dom powinien być dobry dla wszystkich jego mieszkańców i mieszkanek. Przerwijmy zmowę milczenia wokół cierpienia zwierząt w przemocowych domach. To ważny krok ku pełniejszemu zrozumieniu i zwalczaniu przemocy – takiej, jaka rozgrywa się zarówno w czterech ścianach ludzkiego dramatu, jak i w przerażonych oczach istot, którym systemowo odbieramy głos.

Źródła, inspiracje, materiały do poszerzenia tematu

 

Facebook
LinkedIn
Email
WhatsApp
X