Dziś, w Narodowe Święto Niepodległości, kiedy w całym kraju celebrujemy wolność, warto na chwilę zatrzymać się i pomyśleć o tych, którym wolność nigdy nie została dana. O zwierzętach, które w czasie wojen – również tych związanych z historią Polski – były wykorzystywane, zmuszane do służby, cierpiały i ginęły w milczeniu. Mówimy dziś o bohaterstwie, ofierze i walce. Ale w tej opowieści brakuje głosów istot, które nie mogły ani walczyć o siebie, ani odmówić .
Historycy podkreślają, że zwierzęta w wojsku nigdy nie były „żołnierzami”, lecz ofiarami systemowej przemocy. Szacuje się, że w I wojnie światowej wykorzystano około 10 milionów koni i mułów, 100 tysięcy psów oraz 200 tysięcy gołębi pocztowych (dane te za Baratayem cytuje m.in. serwis Navy Times). Transportowały sprzęt, ciągnęły działa, przenosiły meldunki, szukały rannych. Walczyły – i ginęły – na frontach za sprawy, o których nie miały pojęcia.
Ich śmierć, ból i zmęczenie rzadko znajdują miejsce w narracjach narodowych. Zwierzęta wciąż zbyt często traktujemy jak rzeczy czy żywe maszyny – a przecież były i są czującymi istotami.

W wojnach ludzi zawsze giną zwierzęta pozaludzkie
Giną literalnie zawsze. Wojny niszczą całe ekosystemy: lasy, pola i łąki stają się polami bitew. Dzikie zwierzęta są wypierane, giną z głodu lub zostają rozerwane wybuchami. Tzw. zwierzęta towarzyszące i gospodarskie masowo porzucano podczas ewakuacji. Lub po prostu zabijano. Krzywdzono je oczywiście także w czasie pokoju, a właściwie bezwojnia.
Badania nad historią konfliktów pokazują, że cierpienie zwierząt jest stałym, choć przemilczanym elementem wojny.
To były wojny ludzi – ale cierpiały wszystkie gatunki. To są wojny i konflikty zbrojne ludzi, wszak wciąż toczą się pod różnymi szerokościami geograficznymi, ale cierpią wszystkie gatunki.

Wolność. Szacunek. Uczciwość
Wolność, którą dziś świętujemy, jest wartością wielką. Ale jeśli wolność ma być prawdziwa i etyczna, powinna obejmować również szacunek do życia istot, które od nas zależą. Nie romantyzujmy ich cierpienia i śmierci w imię naszych interesów. Świadomi i świadome przeszłości nie powtarzajmy tych błędów w przyszłości (oraz obecnie, rzecz jasna).
Nie chodzi o porównywanie cierpień. Chodzi o uczciwość i empatię. Empatię traktowaną szerszej – ponadgatunkowo.
Czy nasza pamięć historyczna może być pełna, jeśli pomija jednych z najbardziej bezbronnych uczestników wojen?
Niech pamięć o nich będzie częścią naszej wrażliwości.
Niech nasze pojęcie wolności będzie szersze i bardziej współczujące.
Jak słusznie napisał Dariusz Gzyra w tekście „Śladami zwierząt czasu wojny„: Wojna żąda uproszczeń, ograbia z niuansu. Przemoc i dramatyczne próby przetrwania trudno pogodzić z czułością na niejednoznaczność i zdolnością pogłębionej, niezależnej, pozbawionej uprzedzeń refleksji. Dlatego dbałość o nie jest teraz tak ważna. Słynne powiedzenie Claude’a Lévi-Straussa, że „zwierzęta są dobre do myślenia”, potwierdza swoją trafność, gdy rozmyślamy o wojnie.

Co warto przeczytać?
- Éric Baratay „Zwierzęta w okopach. Zapomniane historie” – Wydawnictwo w Podwórku
- Dariusz Gzyra „Śladami zwierząt czasu wojny” – Magazyn Kontakt
- Patrycja Chuszcz „Dostrzegając więcej: sposoby reprezentacji zwierząt innych niż ludzie w audiowizualnych materiałach o wojnie w Ukrainie” – Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies, 15(1), 1–2
- „Zwierzęta użytkowane na potrzeby militarne” – Czarna Owca Pana Kota
- bonusowo polecamy nagranie z rozmowy np. uchodźstwa zwierząt

